MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Był "jednym z dziesięciu". Jasielski lekarz Dariusz Pomprowicz zdradza kulisy kultowego teleturnieju

Jakub Hap
Jakub Hap
59-latek z Jasła (w środku) marzył o tym, by sprawdzić swoją wiedzę z różnych dziedzin na telewizyjnej antenie. Dziś ma to już za sobą. Nie dał plamy!
59-latek z Jasła (w środku) marzył o tym, by sprawdzić swoją wiedzę z różnych dziedzin na telewizyjnej antenie. Dziś ma to już za sobą. Nie dał plamy! TVP / kadr z programu
Niezapomnianych wrażeń dostarczył Dariuszowi Pomprowiczowi, znanemu w Jaśle lekarzowi, udział w teleturnieju Telewizji Polskiej „Jeden z dziesięciu”. 59-latek, który dotarł do finału jednego z jego marcowych odcinków, opowiedział nam, jak mu poszło oraz zdradził, jak popularny program, prowadzony niezmiennie przez Tadeusza Sznuka, wygląda od kuchni.

Spis treści

Pomprowicz, w przeszłości pełniący funkcję dyrektora Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jaśle, obecnie udziela się jako biegły sądowy. Nie kryje, że myśli o tym, by podjąć próbę dostania się do programu „Jeden z dziesięciu” chodziły mu po głowie od dawna.

- Oglądam ten teleturniej od bardzo wielu lat. Zawsze uważałem, że pośród różnych form telewizyjnej rywalizacji, jest on najbardziej wartościowy. Dlaczego? Bo liczy się w nim czysta wiedza. Niejednokrotnie, w marzeniach widziałem siebie jako zwycięzcę odcinka, a może nawet i wielkiego finału. Ale nigdy nie miałem na tyle odwagi, by zmierzyć się z takim wyzwaniem - wyznaje Dariusz Pomprowicz.

Doktor szaradziarz

59-letni jaślanin na co dzień, w wolnym czasie, lubi rozwiązywać krzyżówki, zagadki, rozmaite łamigłówki. W 2023 r., oddając się temu za pośrednictwem internetowego serwisu szaradziarskiego, natrafił na informację o kolejnej edycji ulubionego teleturnieju. Spontanicznie, bez większego namysłu wypełnił stosowny formularz dla osób zainteresowanych uczestnictwem w programie, wysłał go i… szybko o całej sprawie zapomniał. Jakież było zdziwienie pana Dariusza, gdy po jakimś czasie, jesienią ub. roku, otrzymał mejla z zaproszeniem na eliminacje do teleturnieju - do Katowic.

- Wsiadłem do samochodu w wyznaczonym dniu, i pojechałem przekonany, że raz kozie śmierć i że może jakoś wypadnę - śmieje się 59-latek.

Na miejscu, jak się okazało, zgromadziło się łącznie kilkadziesiąt osób, które marzyły o sprawdzeniu swojej wiedzy na antenie TVP. Uczestnicy spotkania eliminacyjnego wzywani byli kolejno do pokoju, gdzie ich zadaniem było odpowiedzenie na dwadzieścia pytań czytanych przez kwalifikującego. Wywalczenie upragnionej przepustki do etapu telewizyjnego, gwarantowało co najmniej szesnaście poprawnych odpowiedzi.

- Myślę, że odniosłem sukces, bo w moim przypadku wszystkie okazały się prawidłowe - wspomina Dariusz Pomprowicz. - A pytano mnie np. o to, czy waltornia i róg to ten sam instrument, ile w Polsce jest województw, gdzie znajduje się tchawica, z czym kojarzy się bitwa pod Maciejowicami czy, kto napisał Zosię Samosię. Na końcu usłyszałem, że przechodzę dalej. Pobrano ode mnie dane adresowe, fotografię oraz przekazano, że mam czekać na mejla z datą spotkania już w ośrodku Telewizji Polskiej w Lublinie, bo tam nagrywane są odcinki programu „Jeden z dziesięciu”.

Czego nie widać w TV

Zaproszenie do stolicy Lubelszczyzny otrzymał dopiero po kilku miesiącach. Jaślanin dokonał rezerwacji hotelu, lecz musiał ją odwołać, bo nagranie teleturniejowej batalii przełożono w związku z chorobą Tadeusza Sznuka. Drugi, grudniowy termin… również został anulowany, z tego samego powodu.

- Przyznam, że czułem już zwątpienie. Zacząłem się zastanawiać, czy nie ciąży nade mną jakieś fatum. Ale tuż przed sylwestrem przyszedł kolejny mejl - z informacją, że nagranie odbędzie się w niedzielę 21 stycznia. I tym razem do niego doszło - podkreśla jasielski lekarz.

W Lublinie zjawił się w przededniu wyczekiwanej, telewizyjnej przygody, a jednocześnie dniu swoich urodzin. Korzystając z okazji, świeżo upieczony 59-latek odwiedził miejscowy teatr i obejrzał w nim spektakl muzyczny. Niedzielę, już od godziny 10 spędzał w siedzibie TVP. Po obowiązkowych procedurach organizacyjnych (jaślanin musiał podać dane osobowe, podpisać niezbędne oświadczenia) przeprowadzone zostało losowanie teleturniejowych stanowisk - panu Dariuszowi przypadło to z numerem 5. Nim „odpaliły” kamery i lekarz stanął do batalii z dziewięcioma rywalami (samymi mężczyznami), konieczna była jeszcze wizyta u charakteryzatora - przypudrowanie twarzy, poprawienie fryzury.

- Jak wszyscy byliśmy już gotowi, po około półgodzinnym oczekiwaniu wprowadzono nas do studia telewizyjnego. Musieliśmy oddać telefony komórkowe i opowiedzieć o sobie przed kamerą. Prezentacje uczestników nagrywano w dwóch wersjach - krótkiej i długiej. Każdy uczestnik, ze słuchawką w uchu i z przypiętym mikrofonem musiał podać imię i nazwisko, powiedzieć, skąd przyjechał, czym zajmuje się na co dzień, oraz jakie ma zainteresowania (Pomprowicz wyznał, że interesuje się historią, dobrą książką i filmem - red.). Gdy tę część realizacji programu mieliśmy już za sobą, pojawił się - w towarzystwie dwóch asystentów - prowadzący Tadeusz Sznuk. Przypomniał, że nie ma żadnej puli pytań, może zapytać o wszystko i że na odpowiedź mamy nie 3 sekundy, ale... 3,5, uwzględniając czas reakcji realizatorów. Tak starał się rozładować nasz stres i rozluźnić atmosferę - uśmiecha się Dariusz Pomprowicz.

Wskoczył na podium

W końcu ruszyła lawina pytań. W pierwszej jej serii 59-latek z Jasła musiał wskazać, w którym warszawskim parku odbywają się koncerty chopinowskie. Odpowiedział prawidłowo - w łazienkowskim. Po drugim pytaniu - z geografii - popełnił błąd, bo Przylądek Dobrej Nadziei nie leży w Ameryce Południowej, lecz w Afryce. Po awansie do drugiego etapu poprawnie wskazał liczbę krwiobiegów u ryb (jeden) i zwierzę, które jest symbolem Białowieskiego Parku Narodowego (żubr). Mimo że nie podał nazwy miasta będącego siedzibą klubu piłkarskiego Aston Villa (Birmingham), awansował do rozgrywki finałowej - wraz z Piotrem oraz Dariuszem. W finale 59-latkowi szło w kratkę, ostatecznie odpadł z niego jako pierwszy i w końcowej klasyfikacji odcinka zajął trzecie miejsce.

- Z pytaniami było różnie - nie kryje lekarz, gdy próbujemy dowiedzieć się, czy te, na których poległ, przerosły go, czy może brakło mu kilku dodatkowych sekund na zastanowienie. - Na niektóre nie znałem odpowiedzi, ale zdarzyły się sytuacje, że zawiodła mnie pamięć i nie zdążyłem odpowiedzieć na czas. Niestety, do czegoś takiego doszło w finale. Pech chciał, że akurat te pytania, na które odpowiedziałbym poprawnie - choć były trudne - przypadły moim konkurentom. Taka przewrotność losu - rozkłada ręce Dariusz Pomprowicz.

Jaślanin zachęca do obejrzenia całego programu z jego udziałem, można to zrobić TUTAJ.

- Tylko w ten sposób każdy będzie mógł zobaczyć i samodzielnie ocenić, jak wypadłem na tle rywali - przekonuje 59-latek.

Wspomnienie, które pozostanie żywe

Choć Pomprowicz zaprzecza, jakoby w najbliższym czasie planował ponownie ubiegać się o udział w teleturnieju, podkreśla, że lubelską przygodę zapamięta jako niecodzienne, inspirujące doświadczenie. Przypominać będzie mu o niej m.in. zegarek marki Adriatica, który otrzymał jako nagrodę wraz z kosmetykami.

- Ciekawostką może być fakt, że uczestnikom programu przysługuje zwrot kosztów dojazdu na nagranie odcinka autobusem, busem czy pociągiem. Mogą też liczyć na odebranie ich przez kierowcę z dworca i potem odwiezienie na dworzec. To miłe - ocenia pan Dariusz.

Lekarz z Jasła cieszy się, że mógł osobiście poznać Tadeusza Sznuka, legendę telewizji, którego ceni od lat. Imponuje mu erudycja oraz spokój bijący od prowadzącego teleturniej podczas zadawania pytań, pozytywnie wpływający na nierzadko mocno zestresowanych uczestników.

- Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł pana Tadeusza w programie „Jeden z dziesięciu” zastąpić - podsumowuje Dariusz Pomprowicz.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Rusza 61. Festiwal w Opolu. Znamy szczegóły

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Był "jednym z dziesięciu". Jasielski lekarz Dariusz Pomprowicz zdradza kulisy kultowego teleturnieju - Nowiny

Wróć na jaroslaw.naszemiasto.pl Nasze Miasto